Krewetki po syczuańsku

Krewetki-po-syczuansku-320
Print Friendly

W wielkim jak Tesco chińskim supermarkecie odkryłam ostatnio całkiem niezłe krewetki, 8 funtów z kawałkiem za kilogramową paczkę, tyle co za pół kilo piersi kurczaka u dobrego rzeźnika. Ucieszyło mnie to znalezisko, bo mogę wreszcie, bez wyrzutów sumienia, wypróbować bardziej egzotyczne przepisy na moje ulubione skorupiaki. Do niedawna krewetki, kupowane w sklepie rybnym za równowartość przecenionej kurtki z Zary, przyrządzałam zawsze w ten sam, zachowawczy sposób, smażone na maśle. Najbezpieczniej i bez ryzyka kosztownej wpadki. Teraz nadrabiam zaległości.

Dziś zrobiłam krewetki po syczuańsku. Ostre, z delikatną słodko-kwaśną nutą, pyszne. To było moje pierwsze, bardzo udane, podejście do chilli bean sauce, typowo syczuańskiej przyprawy będącej mieszanką sfermentowanej soi, bobu, papryczek chilli, soli i mąki pszennej.

Przepis jest Kena Homa, ale ja znalazłam go u Thiessy. I trochę zmieniłam, bo mi koncentrat pomidorowy z oryginalnego przepisu wybitnie do reszty składników nie pasował.

Na dwie solidne porcje:

  • 2 łyżki neutralnego w smaku oleju (z orzechów ziemnych, słonecznikowy, z pestek winogron)
  • 2 łyżeczki drobno posiekanego imbiru
  • 1 łyżka drobno posiekanego czosnku
  • 2 łyżki drobno posiekanego szczypiorku od dymki
  • 1/2 kg dużych krewetek, obranych ze skorupek

Sos:

  • 2 łyżeczki chili bean sauce
  • 2 łyżeczki czarnego octu chińskiego
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/4 łyżeczki świeżo mielonego pieprzu czarnego (lub uprażonego i utłuczonego w moździerzu pieprzu syczuańskiego)
  • 1 1/2 łyżeczki cukru
  • 2 łyżeczki oleju sezamowego

Rozgrzej wok lub patelnię na dużym ogniu. Wlej olej. Kiedy będzie bardzo gorący, dodaj dymkę, imbir i czosnek. Smaż 20 sekund cały czas mieszając, a następnie dodaj  krewetki. Smaż przez 1 minutę cały czas mieszając. Dodaj składniki sosu i smaż jeszcze 2 minuty, mieszając, na dużym ogniu.
Podawaj od razu.

7 Komentarze


  • Czy ten sos u nas będzie dostępny, bo, że u Was to nie wątpię:-)?

    28/02/2013
  • Bedzie, bo Thiessa robila, a ona jak najbardziej w Polsce mieszka. :) Tutaj wysylkowo http://sklep.slodkokwasny.com/pl/p/Sos-z-bobu-z-chili-chilli-bean-sauce,-368g.-LKK/282 , ale pewnie w sklepach typu Kuchnie Swiata czy azjatyckich sklepach tez do dostania.

    28/02/2013
  • O dzięki:-) Zamówię sobie w tym sklepie. Thiessa we Wrocławiu, to tam być może, a nasza Zielona Góra to taka prowincja;-)) Pozdrawiam:-)

    28/02/2013
  • Marzynia Mamcia

    W naszym gieesie nie ma co liczyć na te składniki. Ale poczytać sobie miło :-D

    02/03/2013
    • No wiem. U nas lud z całego świata, więc z zaopatrzeniem nie ma problemu. Chociaż ostatnio nie mogłam nigdzie dostać świńskiej nóżki na kapuśniak. Angielscy rzeźnicy takich ‘funny parts’ nie sprzedają, tureccy, którzy mają i serduszka, i płucka, i baranie łby, wieprzowiny, z oczywistych względów, nie prowadzą. Musiałabym na jakiś karaibski bazar się wybrać po ten delikates. W końcu poddałam się i kupiłam żeberka.

      03/03/2013
  • O, muszę się rozejrzeć za black bean paste, bo dobre mam z nią wspomnienia związane. Smaczne wspomnienia :-)

    04/03/2013
  • Ja mam nadzieje, ze na tym eksperymencie sie nie zakonczy. Zazdroszcze tych wszystkoch sklepow azjatyckich i nie tylko. Ostatnio w Amsterdamie to niemal oczu w takim nie zgubilam. Nie mowie juz o tych miseczkach w kolorze niebiesko-bialym, ktorym nie moge sie oprzec a ktore zajmuja tam cale pulki.

    04/03/2013

Skomentuj


Nazwa*

Email (p)*

Website

Twój komentarz*

Skomentuj

© Copyright Pobitegary - Designed by Pexeto