Fajitas z kurczakiem marynowanym w limonce i kuminie

Fajitas-320
Print Friendly

Niemąż nie uznaje kompromisów. W żadnej dziedzinie. Dlatego gdy parę miesięcy temu oświadczył, że będzie hodować chilli, wyobraźnia natychmiast podsunęła mi obraz ciągnących się po horyzont łanów papryczek. I min sąsiadów, kiedy przypadkiem zerkną przez płot. Nauczona doświadczeniem postanowiłam jednak spokojnie poczekać na rozwój wydarzeń. Po kilku dniach zaczęły nadchodzić paczki.

Pierwsza kryła nasiona chilli. Coś koło 20 gatunków. “Po co nam tyle ostrej papryki?” zapytałam z zaciekawieniem. Zagadka rozwiązała się po otwarciu kolejnej paczki z której niemąż, z triumfującą miną, wyjął dwie książki na temat uprawy i kulinarnych zastosowań chilli. Po kilku dniach byliśmy bogatsi o specjalną pogrzewną folię do hodowli ciepłolubnych roślin, górę doniczek i kilka worków ziemi.

Niemąż czym prędzej zasadził nasionka i, w oczekiwaniu na plony, oddał się lekturze podręczników dla hodowców chilli i oglądaniu zawodów w jedzeniu habanero na youtube. Mijały miesiące, a papryczki rosły sobie powoli, najpierw na stole w salonie, potem w ogródku. Po kilku miesiącach przetrwały najodporniejsze: habanero, ring of fire, hot wax, jalapeno, cayenne. Reszta, ku rozpaczy niemęża, poległa pod strugami deszczu.

Na otarcie łez przygotowałam meksykańską kolację. Fajitas z kurczakiem w limonkowo-kuminowej marynacie, do tego prosty sos z kwaśnej śmietany i fantastyczne guacamole Thomasiny Miers, znanej szefowej kuchni i restauratorki prowadzącej program Mexican Food Made Simple na Channel 5. Mówię Wam, smakowało jeszcze lepiej niż wygląda.

Marynata:

  • Skórka starta z 1 limonki
  • Sok z połowy limonki
  • 3 ząbki drobno pokrojonego czosnku
  • 1 łyżeczka kuminu
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/4 szklanki oliwy

Ponadto:

  • 500 g piersi kurczaka
  • 1 papryka pokrojona w szerokie paski lub kwadraty
  • 1 czerwona cebula pokrojona w spore kawałki
  • Kilka paprycej chilli pokrojonych w cienkie plasterki
  • Paczka tortilli

Sos śmietanowy:

  • 1 opakowanie gęstej kwaśnej śmietany
  • 1/3 szklanki drobno pokrojonego szczypioru od dymki
  • Sól do smaku
Guacamole:
  • ½ drobno posiekanej czerwonej cebuli
  • 1-2 drobno posiekane zielone papryczki chilli (najlepiej serrano)
  • 1/2 łyżeczki soli morskiej
  • 3 dojrzałe awokado
  • Sok z 1 limonki
  • Niewielka garstka posiekanej kolendry
Najpierw przygotuj marynatę. Składniki włóż do blendera i zmiksuj na jednolitą masę. Pokryj nią równomiernie piersi kurczaka i odstaw na jakąś godzinę (nie należy marynować zbyt długo, bo sok z limonki “ugotuje” mięso).

Zamarynowane piersi zgriluj na patelni grilowej (około 5 minut z każdej strony) wraz z papryką i cebulą (warzywa warto wcześniej wytarzać w oliwie, żeby nie wyschły podczas grilowania i nie przykleiły się do patelni). Warzywa odstaw w ciepłe miejsce (np. do piekarnika rozgrzanego do 80 stopni), a kurczaka zawiń w folię aluminiową i daj mu jakieś 5 minut odpocząć i dojść w środku. Pokrój w poprzek włókien na cienkie paski i przełóż na talerz obok warzyw.

Przygotuj sos śmietanowy mieszając składniki w miseczce.

Przygotuj guacamole. Połowę cebuli i połowę chilli utłucz wraz z solą w moździerzu. Przełóż do miski, dodaj awokado i ugnieć razem widelcem. Dodaj sok z limonki, kolendrę i drugą połowę chilli i cebuli i wszystko jeszcze raz wymieszaj. Spróbuj i ewentualnie dopraw solą lub sokiem z limonki.

Tortille podgrzej na suchej patelni aluminiowej i podaj przykryte ściereczką (żeby nie stygły) na stół. Obok postaw talerz z grilowanym kurczakiem i  warzywami,  miseczki z sosem śmietanowym i guacamole oraz talerzyk z chilli. Teraz możesz przystąpić do najprzyjemniejszej części, komponowania własnej fajity w dowolnych proporcjach i zestawach.

5 Komentarze


  • alez wyglada przeciez fantastycznie!!! uwielbiam fajitas,a ta marynata brzmi bajecznie!!! brawa dla niemeza za zaciecie do uprawy papryczek!!
    Pozdrawiam :)

    10/10/2012
  • Wygląda doskonale:-) Ja to musiałabym podać już gotowe, bo inaczej moi by same mięso wcinali, a papryka i cebula tylko dla mnie by się ostała:-)

    10/10/2012
  • Wiola

    Alei okazy i to w tych londyńskich tropikach? A teraz mała prywata narty bo musze Jurdze dać odpowiedz plis

    10/10/2012
  • No widze, ze Niemaz po raz kolejny zaszalal. Na mnie zrobil wrazenie po kuchni molekularnej a hodowla chilli w naszym klimacie to niemale wyzwanie i odwieczny problem hodowcy co zrobic z calym zbiorem, kiedy wszystko dojrzewa na raz.
    Wlasnie dlatego wolalabym, zeby takie rzeczy byly w sklepach i to dostepne przez caly rok. Kupuje kiedy chce i co chce.
    Fantastyczne fajitas na otarcie lez po utraconych gatunkach.

    10/10/2012
  • Gosia, dziekuje za wyrazy uznania, przekaze komu trzeba.

    Marzena, w takim razie nie masz wyjscia, musisz sama jak ten swistak. :)

    Wiola, jak ktos sie uprze to i chilli w Londynie wyhoduje. Chociaz sadze, ze ryz lepiej by sie przyjal.

    Thiessa, ja wiekszosc przerobie pewnie na sos. Znajoma z Karaibow robi taki, podobno moze troche postac w lodowce. A z chilli to i tutaj jest tak, ze poza scotch bonnet i bird’s eye reszta wystepuje pod nazwa “chilli”. W efekcie nie wiadomo co kupujesz. Chociaz jak sie uprzec to zawsze mozna pojechac na farme chilli (jest ich tu kilka), tam mozna niezle zaszalec.

    10/10/2012

Skomentuj


Nazwa*

Email (p)*

Website

Twój komentarz*

Skomentuj

© Copyright Pobitegary - Designed by Pexeto