Japońska sałata z marchewkowo-imbirowym dressingiem

salatka_dressing_marchewkowy320
Print Friendly

Po konsultacji z moją koleżanką Masami wiem, że ta sałata ma tyle wspólnego z Japonią co ryba po grecku z Grecją. Japończycy dopiero od niedawna, wraz z postępującą westernizacją swojego kraju, jedzą surowe warzywa (za wyjątkiem warzyw marynowanych i daikonu, japońskiej białej rzodkwi ścieranej na drobnej tarce i podawanej jako dodatek do dipów), próżno więc szukać w tradycyjnej kuchni japońskiej sałat czy dressingów do nich. Dzisiejszy marchewkowo-imbirowy sos, który robi furorę w sushi barach i pewnie powstał w jakiejś japońskiej restauracji na zachodzie, ma typowo japoński zestaw składników: pastę miso, olej sezamowy, imbir. Świetnie smakuje z miksem sałat, do którego można dorzucić garść pomidorków koktajlowych czy awokado.

Koncepcja tego sosu może się wydać kontrowersyjna: dressing robi się na bazie zmiksowanej świeżej marchewki, w efekcie czego wygląda jak zupka Gerbera dla niemowląt. Ale niech to Was nie zmyli: dressing jest przepyszny, tak dobry, że wyjadałam go łyżką z kubka. Sałata z takim dressingiem świetnie smakuje z japońskimi daniami z drobiu, jak kurczak yakitori czy karaage. Z japońskimi pierożkami gyoza też była niczego sobie.

Przepis pochodzi ze strony Smitten Kitchen.

Na 4 porcje:

  • 1 duża obrana marchewka pokrojona na kawałki
  • 1 mała szalotka, obrana i pokrojona na kawałki (nie dawałam, bałam się, że sos od niej zgorzknieje)
  • 2 łyżki z grubsza pokrojonego imbiru
  • 2 łyżki białej (łagodnej) pasty miso (shiro miso)
  • 2 łyżki octu ryżowego
  • 2 łyżki oleju sezamowego
  • 1/4 łyżeczki cukru
  • 1/4 szklanki oleju o neutralnym smaku (arachidowego lub z pestek winogron)
  • Miks sałat
  • Dwie garście pomidorków koktajlowych przekrojonych na pół

W malakserze zmiksuj marchewkę, szalotkę (jeśli zdecydujesz się ją wykorzystać) i imbir na jednolitą masę. Dodaj pastę miso, ocet, olej sezamowy i cukier. Przy włączonej maszynie powoli dolewaj olej. Jeśli dressing wyda Ci się zbyt gęsty, dodaj łyżkę-dwie wody.

Sałatę rozłóż na indywidualne talerze, posyp pomidorkami i szczodrze polej dressingiem.

11 Komentarze


  • A gdybym dodała ciemne miso? Tylko takie mam :-(

    06/04/2012
  • Sprobuj dodac dwa razy mniej. Ciemne jest bardziej slone i wyraziste w smaku od jasnego.

    06/04/2012
  • Chyba czas juz na życzenia:) Wesołych Świąt!!!!

    07/04/2012
  • Ciekawy ten dressing Małgosiu. Bardzo. Szkoda, że jestem masakrycznie uczulona na marchewkę. Ale poszukam pasty miso (nie posiadam) i poeksperymentuję. Może z burakiem? Albo kalarepkę? To musi być coś trochę słodkawego, prawda?

    10/04/2012
  • Ciekawy przepis, stanowczo za mało eksperymentuję w kuchni ostatnio!

    12/04/2012
  • Bardzo ciekawy ten sos i chetnie sie na niego skusze, pomimo malej jego japonskosci:-) Niedlugo rozpoczne diete i bedzie jak znalazl. Martwi mnie jedynie to, ze moj kiepski mikser nie poradzi sobie z rozdrobnieniem sosu na zupke gerbera.

    18/04/2012
  • Sorry, ze tak pozno, ale wlasnie wrocilamz wakacji.

    Negresca, dzieki za zyczenia, przyjmij ode mnie wsteczne choc nie mniej serdeczne.

    Tarzynko, jesli mialabym czyms zastepowac marchewke, to raczej kalarepka chyba. Albo musem z dyni. To musi byc cos slodkawego, ale nie tak intensywnego jak burak.

    Mops, bardzo polecam, bardzo ciekawy swiezy smak, szczegolnie jak lubisz miso.

    Thiessa, zapomnialam napisac, ze ten sos mozna zrobic tez bez miksera trac wszystkie skladniki na drobnej tarce. Sama tak zrobilam jak robilam ten sos z polowy skladnikow i nie chcialam, zeby mi sie po mikserze rozmazal. A powiedz gdzie wyjezdzasz, ze zaczynasz nad beach body pracowac? ;)

    22/04/2012
    • Mam nadzieje, ze urlop sie udal.
      Jak drobna tarka moze byc to ok, sprobuje.
      Odchudzanie sie nie pod kontem wyjazdu, tylko dla lepszego samopoczucia. Poza tym czuje, ze juz czas Malzonka odchudzic a ja zrzuce troche przy okazji:-)

      24/04/2012
  • joaśka

    Baardzo dobra, zrobiłam choć kupno składników nie jest w Polsce rzecza oczywistą, zwłaszcza miso. Ale, tak- by the way-właśnie jadę na kontrakt z mężem do Londynu i znowu będę zaopatrzona jak należy/mieszkaliśmy w Londynie 4 lata/. ach , ten Waitrose….Tam to sie ja nagotuję…..

    Joaśka

    05/08/2013
  • Waitrose, fakt, sama przyjemnosc kupowania. Ale jeszcze lepsze sa azjatyckie supermarkety (polecam Wing Yip w polnocnym Londynie lub New Moon w Chinatown), tam to dopiero mozna poszalec.

    Ciesze sie, ze smakowalo. A jak sie juz przeprowadzisz do Londynu, to przejdz sie do ktoregos ze sklepow japonskiej sieci Atariya, tam kupisz sobie miso SWIEZE: biale, czerwone i mieszane. :)

    30/08/2013
  • Joaśka

    A właśnie lecę i na pewno zajrzę do tych sklepów, tylko pytanie- czym sie jedno miso rożni od drugiego? I jakie jest najlepsze do tej sałatki, a najlepiej- jakie jest w miarę uniwersalne?Będziemy mieszkac w zachodnim Londynie, czy tam też są te sklepy?

    Pozdrawiam
    Joaska

    06/09/2013

Skomentuj


Nazwa*

Email (p)*

Website

Twój komentarz*

Skomentuj

© Copyright Pobitegary - Designed by Pexeto