Pastitsio czyli lazania po grecku

pastitsio320
Print Friendly

“Opowieść szwagra czyli nieznane początki greckiej zapiekanki makaronowej”

 Miejsce akcji: mała wioska w Grecji

Czas: dawno dawno temu

Osoby: Grecka Gospodyni I (GG I) i Grecka Gospodyni II (GG II)

GG I: Wicie, kumo, szwagier mój Konstantinos ostatnio z Italii wrócił.

GG II: No wim, wim. Elegancki taki się zrobił, włosy oliwą smaruje i krawacik na niedzielę wkłada. A na kluski pasta zaczął wołać.

GG I: We łbie mu się poprzewracało od tego wielkiego świata. Szczęście ino, że włoskiej żony ze sobą nie przywlókł, bobym ludziskom ze wstydu w oczy nie spojrzała. No ale ja nie o tym. Szwagier  powiada, że tam w Italii tę no lazanię baby robią.

GG II: Lazanię? A ki diabeł?

GG I: No pieczonka taka. Biorą płaty makaronu, najpierw je warzą, a potem przekładają, raz mięsnym sosem, razem białym, beszamel to się po ichniemu nazywa. I tak kilka razy. Na górze serem to posypują i w piecu pieką. Szwagier mówi, że dobre.

GG II: (macha lekceważąco ręką) Czego to ludzie nie wymyślą! A komu by się chciało tyle przy garach stać. Toż to owce trza oporządzić, dzieciska nakarmić, oliwki zebrać. Czasu nima.

Chwila ciszy, podczas której gospodynie dumają nad frywolnością włoskich kucharek.

GG I: Kumo, a jakby tak zamiast tych płatów klusek zwykłych nagotować, do gara ciepnąć, na to sos, jeszcze raz kluski, a na wierzch ten beszamel ichni? Szybciej by było, nie?

GG II: No niby szybciej.

Kolejna chwila ciszy, podczas której gospodynie greckie w myślach dopracowują szczegóły powstałej przed chwilą klasyki kuchni greckiej, pastitsio.

Kurtyna.

Głowy nie dam, że było dokładnie tak, ale być mogło, bo greckie pastitsio to mniej wyszukana, choć nie mniej smaczna wersja włoskiej lazanii. Oryginalnie robi się ją z długiego jak spaghetti, ale grubszego odeń makaronu z dziurką w środku, który po grecku nazywa się po prostu makaron do pastitsio, a po włosku bucatini albo ziti (uwaga: są krótkie i długie ziti). Ja nie miałam żadnego z nich i pastitsio zrobiłam z penne, też można. Polecam sos do tej zapiekanki: dzięki kawałkowi kory cynamonowej nie jest tak bardzo “mięsny” i ma ciepły lekko korzenny aromat (jeśli nie macie kory cynamonowej, dodajcie po prostu szczyptę mielonego cynamonu). Pastitsio jest świetne również na drugi dzień, po 30 minutach spędzonych w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni (podczas odgrzewania zapiekankę trzeba przykryć folią aluminiową, żeby nie wyschła).

Przepis ten podawała lata temu na forum Kuchnia jo_hanna, której serdecznie dziękuję, bo pastitsio weszło na stałe do naszego jadłospisu i jest bardzo lubiane, zwłaszcza przez dzieci.

  • 500 g makaronu bucatini, ziti lub penne
  • 25 g masła
  • 100 g twardego sera, np. parmezanu czy halloumi (w oryginale kefalotyri), startego na drobnej tarce, do posypania zapiekanki

Na sos mięsny:

  • 2 łyżki oliwy
  • 1 duża drobno posiekana cebula
  • 3 posiekane ząbki czosnku
  • 700 g mielonej wołowiny (w oryginale jagnięcina)
  • 2 puszki (po 400 g) pomidorów krojonych w zalewie
  • 2 łyżki przecieru pomidorowego
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 3 łyżki natki pietruszki
  • 3-4 cm kawałek kory cynamonowej
  • Sól i pieprz

Na sos beszamelowy:

  • 50 g masła
  • 3 łyżki mąki
  • 600 ml zimnego mleka
  • 1/2 łyżeczki soli
  • Pieprz
  • Duża szczypta gałki muszkatołowej
  • 3 jajka
  • 50 g startego sera (u mnie parmezan)

Najpierw zrób sos mięsny. Na rozgrzaną oliwę wrzuć cebulę i czosnek i przesmaż na średnim ogniu około 5 minut aż zmiękną, ale nie zbrązowieją. Zwiększ ogień i dodaj mięso mielone. Smaż rozbijając grudki aż mięso zmieni kolor z czerownego na brązowy, około 5 minut. Dodaj pomidory, przecier, pietruszkę, cukier, sól, pieprz i korę cynamonową. Doprowadź do wrzenia i gotuj na niewielkim gazie od czasu do czasu mieszjąc 45-60 minut aż mięso zrobi się miękkie, a sos zagęści się. Spróbuj i dopraw w razie potrzeby solą, pieprzem i cukrem. Wyrzuć korę cynamonową.

Teraz beszamel. W niewielkim garnku o grubym dnie rozpuść masło, dodaj mąkę i dokładnie wymieszaj (najlepiej trzepaczką rózgową). Smaż na wolnym ogniu przez minutę-dwie aż mąka straci zapach surowizny. Powoli wlej zimne mleko cały czas bardzo energicznie mieszając. Doprowadź do wrzenia i pogotuj chwilę aż sos nieco zgęstnieje (ze 3 minuty może, beszamel zgęstnieje jeszcze podczas pieczenia zapiekanki, a dodatkowo zagęszczą go jajka i ser). Dodaj gałkę muszkatołową, sól i pieprz. Odstaw do wystudzenia. Żeby nie utworzył się kożuch, połóż kawałek folii spożywczej bezpośrednio na powierzchni sosu. Do wystudzonego beszamelu wsyp tarty ser i wbij jajka. Wymieszaj dokładnie.

Przyszedł czas na makaron: ugotuj go al dente, jakieś 4 minuty krócej niż zalecają na opakowaniu (zdąży dojść w piekarniku). Do gorącego dodaj masło i wymieszaj aż się rozpuści. Dodaj jakieś 150 ml beszamelu i również wymieszaj.

No i wreszcie składanie zapiekanki: naczynie żaroodporne (moje miało wymiary 24 x 32 cm i było w sam raz) wysmaruj obficie masłem. Na dno włóż połowę makaronu, na to sos mięsny, a na koniec drugą połowę makaronu. Wierzch przykryj pozostałym beszamelem i posyp tartym serem. Piecz w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni około 45 minut aż wierzch ładnie się zezłoci. Po wyjęciu daj odpocząć zapiekance 5-10 minut, żeby się lepiej kroiła.

 

10 Komentarze


  • Wygląda pysznie!

    11/03/2012
  • Dodaj koniecznie przepis do akcji konkursowej: http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/makarony-swiata. Nie zapomnij o wklejeniu banerka.

    12/03/2012
  • Swietna opowieść, a zapiekanka wygląda wzorcowo :)

    12/03/2012
  • Cieszę się, że spodobała się Wam zapiekanka. Następnym razem kupię tylko ten długi makaron, wtedy w przekroju wygląda jeszcze ładniej.

    Aniu, dziękuję za zaproszenie do akcji.

    12/03/2012
  • Pięknie wygląda w przekroju. Lubię grecką kuchnię, ale pastitsio jeszcze nie jadłam. Zawsze w pierwszym rzędzie kusiły mnie inne dania tej kuchni, a spróbowanie tej zapiekanki zostawiałam na później i w ten sposób nie spróbowałam do dziś. Trzeba by to nadrobić.

    12/03/2012
  • Na równi podziwiam potrawę, jak i powiastkę. Poczułam się tak, jak bym była w Grecji, jako GG III :-) Pozdrawiam!

    12/03/2012
  • Hania-Kasia, namawiam do spróbowania, dzięki tej korze cynamonowej sos przebija bolognese. Poza tym to dobre danie jak przyjmujesz znajomych z dziećmi, wiadomo że na pewno zjedzą i wybrzydzać nie będą. :)

    Jelka, kumo, dawno Cię nie było, powitać powitać. Ja do Ciebie też nosa wściubiłam i zobaczyłam, że też ostatnio granoli napiekłaś. Kończy mi się właśnie słoiczek, Twoja będzie następna. Pozdrawiam.

    12/03/2012
  • Myślę, że to tak właśnie mogło być z tą potrawą. Fajnie to wymyśliłaś :) Robiłam kiedyś pasticcio – to była włoska wersja http://wlodarczyki.net/mopswkuchni/?p=2715

    13/03/2012
  • renata

    Witam,
    jutro zamierzam ją zrobić tylko co z resztą beszamela, 150 ml dodaję do makaronu. Resztę na wierzch zapiekanki i posypać serem?

    28/01/2013
  • Przepraszam, juz poprawiam. Tak, beszamel na wierzch i posypac serem. Smacznego!

    28/01/2013

Skomentuj


Nazwa*

Email (p)*

Website

Twój komentarz*

Skomentuj

© Copyright Pobitegary - Designed by Pexeto