Japońskie pierożki gyoza

pierozki-japonskie-320
Print Friendly

Yukiko, której przy okazji rozmowy o polskiej kuchni zaprezentowałam woreczek zamrożonych wigilijnych pierogów, wykrzyknęła z radością: “O, gyoza!” Faktycznie, są do siebie bardzo podobne, można je nawet lepić przy użyciu tego samego ustrojstwa, które ułatwia życie mojej mamie (ja swoje kupiłam już tu, w japońskim sklepie). Różnią się diametralnie techniką przygotowania i farszem. Smażenie na parze, technika wymyślona przez Chińczyków, polega na przysmażeniu pierożków na niewielkiej ilości oleju dla nadania im chrupkości, a następnie na gotowaniu ich na parze powstałej z niewielkiej ilości wody wlanej na rozgrzaną patelnię. Przyrządzone w ten sposób pierożki są chrupkie z jednej strony, a miękkie i gładkie z drugiej.

Najpopularniejszym nadzieniem do gyoz jest surowa wieprzowina wymieszana z kapustą pekińską i szczypiorkiem czosnkowym (Chinese chives), który z powodzeniem można zastąpić szczypiorem z dymki. Do tych podstawowych składników dodaje się aromatyczne dodatki i przyprawy, takie jak imbir, czosnek, sos sojowy i olej sezamowy. Powstaje z tego bardzo subtelne w smaku i aromatyczne nadzienie. Gyozy je się maczając w dipie z sosu sojowego i octu ryżowego albo w mieszance sosu sojowego i oleju chilli. Istnieją wersje bogatsze, z imbirem czy olejem sezamowym, ale sam sos sojowy, nieco rozcieńczony wodą, jest równie popularny, zwłaszcza w kuchni domowej. O dziwo, gyozy występują również w wersji deserowej, nadziewane jabłkami, bananami albo kremem czekoladowym, zupełnie jak nasze pierogi.

Ktoś, kto ma doświadczenie w lepieniu pierogów, nie powinien mieć większych problemów z gyozami (mniej doświadczeni powinni od razu udać się do Kuchni Świata po gotowe ciasto). Powinnam tylko ostrzec, że ciasto na gyozy jest bardzo twarde:  dzięki temu można je rozwałkować bardzo bardzo cienko (a o to w gyozach chodzi) i pięknie się smaży. Próbowałam rozwałkować je na duże placki jak na polskie pierogi, ale nie dało rady, musiałam zgodnie z oryginalnym przepisem wałkować pojedyncze kółeczka, co jest, przyznaję, czynnością pracochłonną i upierdliwą. Ale warto było. W oryginale gyozy lepione ręcznie wyglądają inaczej niż moje, bardziej przypominające pierogi, tutaj możecie zobaczyć jak. Prawda że urocze?

Przepis na ciasto pochodzi ze strony La Fuji Mama, a przepis na farsz – z blogu Just Hungry.

Przepis bierze udział w akcji Kuchnia japońska.

Na 40 pierożków:

  • 250 g mielonej wieprzowiny
  •  1 szklanka drobno posiekanego szczypiorku od dymki
  • 8-10 liści kapusty pekińskiej (ok. 200 g)
  • 1 kawałek imbiru wielkości kciuka, starty na drobnej tarce
  • 2 ząbki czosnku startego na drobnej tarce
  • 2 łyżki ciemnego sosu sojowego
  • 1 łyżka oleju sezamowego

Włóż liście kapusty pekińskiej do miski, zalej wrzątkiem i zostaw na 2 minuty, żeby zmiękły. Wyjmij i jak trochę przestygną, odciśnij dobrze rękami i poszatkuj cienko (na nitki). W dużej misce dokładnie wymieszaj wszystkie składniki (najlepiej ręcznie). Odstaw i zabierz się do przygotowywania ciasta (mięsu dobrze zrobi jak się godzinkę pomarynuje w przyprawach).

Na ciasto:

  • 2 szklanki mąki
  • 1/4 łyżeczki soli
  • trochę więcej niż 1/2 szklanki wrzątku (jakieś 150 ml)

Mąkę i sól wsyp do miski, zalej wrzątkiem i zamieszaj (pałeczkami, widelcem), żeby mąka wchłonęła jak najwięcej wody. Zagnieć szybko ciasto w kulę, zostaw w misce przykryte wilgotną kuchenną ściereczką na godzinę.

Teraz zagnieć dość twarde ciasto (jeśli okaże się za suche, zmocz dłonie w zimnej wodzie i zagniataj dalej do uzyskania w miarę elastycznego ciasta) i utocz z niego wałek. Pokrój go na 40 plasterków i schowaj je pod wilgotny kuchenny ręcznik, żeby nie wyschły. Każdy plasterek rozwałkuj na cieniutki placek o średnicy ok. 7-8 cm. Teraz albo zlep gyozy tradycyjnie, formując eleganckie pliski, jak robi autorka tej strony, albo tak jak ja pójdź na skróty i wykorzystaj ustrojstwo do robienia pierogów, o którym wspomniałam na początku. Nakładaj po łyżeczce nadzienia na środek każdego placka i zlepiaj jak umiesz. :) Gotowe pierożki chowaj pod kuchenny ręcznik (suchy tym razem), żeby nie wyschły.

Rozgrzej ze 2 łyżki neutralnego w smaku oleju na patelni teflonowej (do innej mogą się przykleić) i usmaż pierożki z jednej strony na złoto (uważaj, surowe ciasto szybciej się smaży niż uprzednio ugotowane). Teraz weź pół szklanki zimnej wody w jedną rękę, a przykrywkę do patelni w drugą. Wlej wodę do patelni i szybkim ruchem nałóż pokrywkę. Smaż pierożki na parze 5 minut (zaczną się początkowo nadymać, ale jak zdejmiesz pokrywkę, zrobią się na powrót płaskie). Zdejmij pokrywkę i smaż kolejne 2 minuty (mniej więcej) aż woda wyparuje, a spód pierożków zrobi się ponownie chrupiący (uwaga: tych pierożków się nie przewraca!). Pierożki podaje się stroną przysmażoną do góry. Najlepsze z dipem sojowo-chilli.

Gyozy można zamrażać. W tym celu surowe pierożki ułóż na desce albo na talerzu i włóż na 1/2 godziny do zamrażarki (jeśli masz małą zamrażarkę, możesz pierożki układać warstwami przekładając je papierem do pieczenia), a następnie wrzuć wszystkie do woreczka i z powrotem do zamrażarki (w ten sposób się nie posklejają). Zamrożone gyozy smaży się dokładnie tak samo jak świeże zwiększając czas gotowania pod przykryciem do 8-10- minut, żeby nadzienie się ugotowało.

Dip sojowo-chilli

  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki oleju chilli
  • 2 łyżki wody

Składniki wymieszaj i podawaj w miseczce do maczania.

4 Komentarze


  • Bardzo mi się podobają te gyozy :) Chętnie je przyrządzę :)

    19/03/2012
  • Bardzo polecam, jeśli dostaniesz gotowe ciasto to w sumie niewiele roboty, a dużo radości przy jedzeniu.

    20/03/2012
  • Ja swoje gyozy robilam z gotowego ciasta i tylko dlatego przezylam ich przygotowanie:-) Z lepieniem bylo juz gorzej. Szkoda, ze dopiero po zrobieniu wpadlam na to zeby poogladac “na zywo” na you tubie ich lepienie. Musze przyznac, ze bylo to bardzo pomocne. To jednak lepsze niz ogladanie samycyh instrukcji obrazkowych.

    21/03/2012
  • Zerknelam na youtube i chyba nastepnym razem zrobie z kupnego ale z falbankami. Bo walkowanie i plisowanie za jednym podejsciem to za duzo szczescia, nawet jak dla mnie.

    23/03/2012

Skomentuj


Nazwa*

Email (p)*

Website

Twój komentarz*

Skomentuj

© Copyright Pobitegary - Designed by Pexeto