Zupa marchewkowa z soczewicą

Zupa marchewkowa z soczewicą
Print Friendly

Dajcie mi znać, gdyby obiło Wam się o uszy, że ktoś szuka konsultanta ds. zupy marchewkowej. Ugotowałam chyba wszystkie: z kolendrą, z imbirem i chilli, z trawą cytrynową i mlekiem kokosowym, z sokiem pomarańczowym.  Choć tak różne, miały jedną cechę wspólną: były za słodkie (za wyjątkiem zupy marchewkowej z miso, którą polecam wielbicielom kuchni japońskiej). Powoli zaczynałam tracić nadzieję na znalezienie bardziej charakternej marchwianki, aż pewnego dnia trafiłam na blog Zmysły w Kuchni. Przyznaję, zwabił mnie niestandardowy jak na blog kulinarny tytuł posta. “Pierdzę ogólnie w Waszym kierunku“  traktował głównie o internautach, którzy pod osłoną anonimowości pozwalali sobie na obraźliwe komentarze i wycieczki osobiste pod adresem autorki bloga, ale podawał też przepis na tę aromatyczną rozgrzewającą i dzięki soczewicy wcale nie słodką zupę marchewkową. Jeśli macie wystarczająco odwagi, żeby skorzystać z przepisu mającego “pierdzę” w tytule, to polecam Wam tę zupę. A Karolinie dziękuję.

Na 4 porcje:

  • 500 g marchewki startej na tarce jarzynowej
  • 150 g czerwonej soczewicy
  • 1,2 l bulionu warzywnego lub drobiowego
  • 1 drobno posiekana cebula
  • 1 ząbek drobno posiekanego czosnku
  • 2 łyżki klarowanego masła
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • ¼ łyżeczki płatków chilli
  • szczypta cynamonu
  • 1 1/2 łyżeczki mielonego kuminu
  • 1 łyżeczka mielonej kolendry
  • sól i pieprz do smaku
W sporym garnku rozgrzej masło klarowane, dodaj cebulę i smaż ok. 5 minut na wolnym ogniu do zmięknięcia. Dodaj czosnek i przesmaż jeszcze minutę-dwie. Dodaj kumin, kolendrę, cynamon i chilli, wymieszaj i przesmaż chwilę aż przyprawy zaczną pachnieć, dodaj  marchewkę, soczewicę i koncentrat pomidorowy. Wymieszaj i zalej bulionem. Przykryj i gotuj zupę na małym do zmięknięcia soczewicy, jakieś 15-20 minut. Zmiksuj na krem w blenderze lub z grubsza za pomocą żyrafy. Podawaj z pitą lub naanem.

14 Komentarze


  • mojetworyprzetwory

    Uwielbiam soczewicę, uwielbiam marchew, uwielbiam Twoją zupę!!!

    13/02/2012
  • raczej w moim domu zupa marchewkowa to prawdziwa abstrakcja. a szkoda. Twoja naprawdę zachwycająco się zapowiada i jest bardzo sycąca ;]

    13/02/2012
  • Podoba mi ta chili na wierzchu:)

    13/02/2012
  • Takie połączenia jeszcze nie próbowałam. Choć i marchewkową i zupkę z soczewicą gotowałam nie raz. Chili na pewno pasuje. No i ten kolorek – aż się lepiej robi na duszy :)

    13/02/2012
  • Dziękuję za miłe komentarze.

    Karmelitka: Nie myśl, że u nas w domu wszyscy się na takie zupy rzucają. Robię je dla siebie na lunch: jem przez dwa dni, a resztę zamrażam na później.

    Monikucha: Miło mi gościć Cię u siebie. Bardzo lubię Twój blog (poleciła mi go niedawno Thiessa), dużo ciekawych przepisów, zwłaszcza na azjatyckie dania.

    Mopswkuchni: Ja też po raz pierwszy połączyłam marchewkę z soczewicą w jednej zupie, i to był strzał w dziesiątkę. Polecam.

    13/02/2012
    • Spróbowałam połączenia soczewicy z marchewką, co prawda nie w zupie, lecz w potrawce, niemniej jednak smak mi się podobał. Teraz pora na zupkę!

      27/02/2012
  • Znam ta zupe w takiej wersji:
    http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,103963609,103963609.html
    I uwielbiam odkad pierwszy raz ja zrobilam. Przyznac musze, ze jest inna od za slodkich zup marchwkowych w innej wersji i zdarza sie mi ja robic od czasu do czasu w okresie zimowym Na blogu nie znalazla sie tylko dlatego, ze widac nie gotowalam jej w weekend a poza weekendem brak jest mozliwosci zrobienia zdjecia w swietle dziennym. Ale jeszcze w lutym obiecuje naprtawic to niedopatrzenie.

    16/02/2012
  • Na zdrowie. :) (btw – wstrzymywanie gazow jest niezdrowe ;) ). Pozdrawiam!

    17/02/2012
  • Thiessa, faktycznie bardzo podobna. A to mleko bardzo czuć? Ja próbowałam podawać z kwaśną świetaną jak sugeruje Pani Serwusowa, ale sama smakuje mi bardziej.

    Karolina, dziękuję. Zupa zdecydowanie wchodzi do lunchowego kanonu. Pozdrawiam.

    17/02/2012
    • Mleka raczej nie czuc, ale robilam pare razy pomijajac jego zawartosc w zupie:-) Mysle, ze dodatek smietany swietnie jej zrobi.

      21/02/2012
  • krisss

    świetna!!! chociaż zapach przypraw nie jest tak intensywny jak w wersji, którą do tej pory robiłem ( w kółko ), tzn do rozgrzanego garnka wrzucałem po prostu solidną szczyptę płatków chilli i łyżkę stołową nasion kuminu na około 1 minutę (nasiona nie mogą zacząć się palić, wystarczy jeśli zaczną podskakiwać w garnku). no ale Twoja wersja i tak przebija wszystkie, których do tej pory próbowałem. wczoraj zrobiłem rodzinie placki z pora z tym fenomenalnym sosem śmietanowo-kolendrowo- pietruszkowym. wszystko znikało na bieżąco. nie trzeba było nawet nakrywać do stołu :)

    22/04/2012
  • Kriss, dzięki, osłodziłeś mi powrót do deszczowej rzeczywistości po dwutygodniowych słonecznych wakacjach. Bardzo się cieszę, że smakowała. A ten sos kolendrowy chodzi za mną od jakiegoś czasu. Tym razem zrobię go chyba do placków ze słodkich ziemniaków z chilli, jak już wymyślę jak te placki zrobić. :) Pozdrawiam.

    22/04/2012
  • Kasia

    Ja, jak wiadomo, słabo gotuję, ale się zawzięłam i… było pysznie! Bardzo mi pasuje takie połączenie, mniam…

    29/10/2012
    • Gratulacje! Ciesze sie, ze znowu wyszlo. Widzisz, dobry przepis to polowa sukcesu ;)

      29/10/2012

Skomentuj


Nazwa*

Email (p)*

Website

Twój komentarz*

Skomentuj

© Copyright Pobitegary - Designed by Pexeto