Wontony na Chiński Nowy Rok

wonton_320
Print Friendly

Tydzień temu Londyn świętował rozpoczęcie chińskiego nowego roku. Na Trafalgar Square tysiące gapiów przyglądały się paradzie smoków i wyczynom chińskich akrobatów, a Chinatown pękało w szwach od optymistów takich jak my, którzy sądzili że uda im się nałykać chińskiej atmosfery uniknąwszy tabunu turystów. Po tym jak nasz optymizm został nagrodzony widokiem czubka głowy tańczącego smoka, postanowiliśmy coś zjeść. Jako że wszystkie knajpy były wypełnione po brzegi, ze straganu kupiliśmy sobie po parującej bułeczce nadzianej wieprzowiną, a na deser jak zwykle wzięliśmy chrupiące gofry z Hong Kongu, które sprzedawca robił w formie jako żywo przypominającej oriesznicę (właśnie się od Thiessy dowiedziałam, że tak nazywa się to ustrojstwo do robienia orzeszków z maślanym nadzieniem, które pamiętam z lat dziecinnych).

Wontony, którymi tydzień później uczciliśmy w domu rozpoczęcie Roku Smoka, to najwcześniejsza według pisanych źródeł forma pieroga. Fuchsia Dunlop, brytyjski autorytet w zakresie kuchni syczuańskiej, w swojej książce “Land of Plenty” pisze że w prowincji Syczuan wontony jedzono już 200 lat przed naszą erą, a od V wieku naszej ery były już popularną przekąską. Dziś pierożki te są popularne zarówno w Chinach jak i na całym świecie. Zwykle nadziewa się je mieloną wieprzowiną lub wieprzowiną z krewetkami i doprawia imbirem, sosem sojowym, winem ryżowym i olejem sezamowym. Można je jeść w aromatyzowanym imbirem chińskim rosole lub same, z wyraźnym w smaku dipem. Robi się je niezwykle prosto, bo z gotowych świeżych płatów (a raczej płatków) makaronowych, które dostaniecie w sklepach z żywnością azjatycką (jeśli nie macie takich w pobliżu, chętnie podam przepis na domowe ciasto). Ważne jest, żeby do przygotowania wontonów użyć niegotowanych krewetek (mogą być mrożone), inaczej zrobią się gumowe.

Przepis pochodzi z książki Ching-He Huang “Ching’s Chinese Food in Minutes”.

Na około 22 wontony:

  • 22 płaty ciasta do wontonów
  • 1 rozkłócone jajko

Na farsz:

  • 200 g surowej mielonej wieprzowiny
  • 200 g surowych krewetek tygrysich
  • 1 drobno posiekana cebulka dymka (ze szczypiorem, jeśli cebulka jest duża, wykorzystaj połowę)
  • 1 łyżka startego imbiru
  • 1 łyżka jasnego sosu sojowego
  • 1 łyżka chińskiego wina ryżowego Shaohsing
  • 1 łyżeczka oleju sezamowego
  • 2 łyżeczki skrobii kukurydzianej

Na dip sezamowy:

  • 2 łyżki jasnego sosu sojowego
  • 2 łyżki octu ryżowego lub jabłkowego
  • 2 łyżki oleju sezamowego
  • 1 łyżeczka nasion sezamu uprażonych na suchej patelni na złoto

Składniki dipu wymieszaj w małej miseczce i odstaw.

Krewetki posiekaj drobno lub zmiksuj dosłownie 3 sekundy w malakserze (tak żeby trafiały się jeszcze małe kawałki krewetek i żeby masa nie przypominała musu).

Połącz krewetki z mieloną wieprzowiną i pozostałymi składnikami farszu i dobrze wymieszaj.

Na środek wontonowych płatów nakładaj po łyżeczce farszu. Brzegi każdego płatka posmaruj cienko rozkłóconym jajkiem na pomocą pędzelka. Teraz zawiń wszystkie rogi ciasta do góry i zlep ze sobą skręcając w węzełek jak na zdjęciu.

Gotowe pierożki wrzuć na wrzątek na 5 minut. Wyjmuj łyżką cedzakową na talerz. Podawaj z sezamowym dipem.

Uwaga: Nieugotowane wontony można mrozić. Zamrożone wrzucamy na wrzątek i gotujemy nieco dłużej, około 8-9 minut.

 

11 Komentarze


  • Powiew egzotyki ;)

    Szkoda, że u nas czegoś takiego jeszcze nie widzialem ;)

    06/02/2012
  • zawsze marzyło mi się, by móc byc na Chinetown właśnie, kiedy zaczynaja Nowy Rok.
    byłoby to niesamowite przeżcyie.
    i cudowne doznania smakowe.

    06/02/2012
  • A juz mialam pisac, ze juz po Chinskim Nowym Roku:-) ale wszystko napisalas.
    Dane mi bylo przezyc 8 lat temu Chinski Nowy Rok w Malezji. Tam jest spora spolecznosc Chinczykow. Niezapomniane przezycie a ze wlasnie rozpoczynal sie rok smoka to istne szalenstwo.
    Wontony najbardziej lubie wlasnie w takim imbirowym chinskim rosole, ale jadlam cale wieki temu. Chetnie bym juz powtorzyla.
    I uwelbiam przepisy Fuchsji. Mam “Sichuan cooker”.

    06/02/2012
  • Sisi: Dziękuję.

    Karmel-itka: Chinatown jest strasznie turystyczne, ja lubię tam od czasu do czasu bywać, ale już znajome Chinki omijają to miejsce szerokim łukiem. Knajpy, zwłaszcza na głównej ulicy, są drogie, serwują jedzenie dostosowane do zachodnich gustów (przesłodzone i utopione w kisielowatym sosie), a kelnerzy wręczają Ci rachunek jak tylko zdążysz odłożyć pałeczki. Można, owszem, trafić na fajne miejsca, ale trzeba dobrze wiedzieć gdzie szukać, żeby uniknąć rozczarowania.

    Thiessa: Nie wiem, czy nie mamy tej samej książki, moja też jest o kuchni syczuańskiej, tyle że w sztywnej oprawie. Fuchsia wydała też książkę o kuchni prowincji Hunan (bladego pojęcia nie mam jakie jest tamtejsze jedzenie), masz? No i w czerwcu wychodzi jej “Every Grain of Rice” o domowej kuchni chińskiej. Książkę o kuchni syczuańskiej uwielbiam, jest super przygotowana pod względem merytorycznym, ale jakoś nic jeszcze z niej nie ugotowałam. Jeśli to ta sama książka to co byś polecała?

    A wontony powinnaś sobie koniecznie odświeżyć. Ja zrobiłam więcej i zjedliśmy je raz z sosem sezamowym, a raz z rosołem. Jeszcze jedna porcja czeka w zamrażarce: tę planuję podać z sosem chilli właśnie z książki Fuchsii.

    06/02/2012
  • Bardzo Ci dziekuje za komentar zna moim blogu, dzieki niemu trafilam tutaj i na pewno bede zagladac czesciej. :)

    Wontony uwielbiam, jak wszystkie zreszt apierozki, z kazdej strony swiata, ale lenistwo jakos mnie odwodzilo od robienia swoich. ;) Problem lezy w tym, ze u mnie na wsi ciasto do wontonow nie lezy w kazdym sklepie. ale jak tylko dorwe, to bede robic. Ostatnio znalazlam jakies azjatyckie deli on – line i jak tylko uporam sie z przeprowadzka, to mysle, ze zrobie tam wieksze zakupy. :)

    Pozdrawiam cieplo!

    07/02/2012
  • Karolina, będziesz zawsze mile widzianym gościem. :)

    Ja mam to szczęście, że mieszkam w północnym Londynie, jakieś 10 minut jazdy samochodem od ogromnego orientalnego supermarketu Wing Yip. Wybieram się tam raz na parę miesięcy i robię konkretne zakupy (raz nakupiłam tyle, że chiński kalendarz dostałam w prezencie :) ). Wing Yip ma też sklep online http://www.wingyipstore.co.uk/ i dostarcza na terenie całej wyspy. Tylko musiałabyć kupić coś więcej niż wontonowe płaty, żeby uzasadnić koszty przesyłki (6 funtów coś tam).

    07/02/2012
  • Oj ma Pani tutaj tak pyszne rzeczy, których już od dawna chciałam spróbowac. Chyba zostane tu na dłużej.
    Pozdrawiam
    Ania

    09/02/2012
  • Mysle, ze to jednak inna ksiazka jest. Z mojej robilam:
    http://www.sfinjak.wroclaw.pl/eggblog/search.php?q=fuchsia&submit=Szukaj i nie musze chyba pisac, ze wszystko pyszne i udane. Nie wiem, czy czytalas “Pletwe rekina i syczuanski pieprz”, bo jesli nie to polecam. Nie jest to typowy zbior przepisow, chociaz takowe pojawiaja sie wplecione w tekst, ale opis pobytu Fuchsi w Chengdu. Super sie czyta a ja dodatkowo w trakcie czytania urozmaicalam kolezankom w pracy czas opowiadajac o “ciekawym” jedzeniu.
    Pozostale ksiazki mysle, ze predzej czy pozniej nabede.

    11/02/2012
    • Dzięki, Thiessa, świetny zestaw, zwłaszcza, że ostatnio znowu tofu sobie kupiłam (miałam wprawdzie z Harumi steki z tofu robić, ale zaczęłam się wahać). Płetwy rekina nie czytałam, dobra powiadasz, mhm, zobaczę czy na Amazonie używane są (ostatnio odkryłam, że można niektóre praktycznie za koszty przesyłki kupić, “Food from Many Greek Kitchens” Tessy Kiros dostałam ostatnio za 5 funtów, jak nowa). W Fuchsii przeszkadza mi tylko brak obrazków, bo ja sobie lubię popatrzeć.

      11/02/2012
  • Teraz sprawdzilam sobie na stronie Fuchsi
    http://www.fuchsiadunlop.com/books/
    tam sa wszystkie ksiazki i wyraznie widac, ze to co innego.

    11/02/2012
    • Wlasnie zerknelam: to ta sama ksiazka, tylko ma rozne tytuly na rynek angielski i amerykanski. Bardzo fajny Fuchsii, dzieki za linka.

      13/02/2012

Skomentuj


Nazwa*

Email (p)*

Website

Twój komentarz*

Skomentuj

© Copyright Pobitegary - Designed by Pexeto