Mój buraczku mój czerwony

barszcz3201
Print Friendly

Nikt nie kocha tej niepozornej bulwy tak jak my Słowianie. Polacy, Ukraińcy, Białorusini i Rosjanie miłość do buraka wysysają z mlekiem matki, a jak już wyrosną z pieluch, nie potrafią żyć bez barszczyku z uszkami, buraczków zasmażanych, ćwikły, sieliodki pod szuboj, że o barszczu ukraińskim nie wspomnę. To my najlepiej rozumiemy buraczaną duszę i przyrządzamy to warzywo w sposób podkreślający jego walory: z niewielkim dodatkiem śmietany, kroplą cytryny dla przełamania słodyczy, z chrzanem dla zaostrzenia smaku.

Burak miłość tę odwzajemnia dając się łatwo przechowywać zimą (właściwość nie do przecenienia w naszej strefie klimatycznej) i dostarczając wielu cennychskładników odżywczych i minerałów, takich jak magnez, sód, potas, witamina C i chroniąca wątrobę betaina. Burak jest bogatym źródłem błonnika i przeciwutleniaczy, obniża ciśnienie i zapobiega chorobom układu sercowo-naczyniowego.

Dlatego pewnie buraka jedzą ze smakiem i inne (stosunkowo nieliczne) narody. Jednak od tego, co z moim kochanym warzywem wyprawiają, boli mnie moja słowiańska dusza. Australijczycy wkładają marynowane buraki do bułki z hamburgerem. Hindusi robią z niego curry i raity zagłuszając jego naturalny smak kuminem, gorczycą i chilli. Włosi dodają go do gnocchi i risotto. Stosunkowo najwięcej szacunku okazują burakowi Grecy serwując go w sałatkach, z fetą albo z pomarańczami (przyznaję, jestem buraczaną szowinistką).

W Anglii nie jest zbyt popularny, bo, nie ukrywajmy, to dość trudne warzywo: wymaga długiego gotowania, barwi ręce przy obieraniu (ja nie zbliżam się do niego bez silikonowych rękawic), nie mówiąc już o tym, że nadaje niepokojącego czerwonego koloru sami-wiecie-czemu. Przez anglojęzyczne fora regularnie przetaczają się wołania o pomoc początkujących amatorów buraków: “OMG, does eating beetroot make your pee go red? Is it DANGEROUS?”. W sklepach jeszcze do niedawna można było kupić jedynie buraki gotowane, na wagę, smętne i pomarszczone, na próżno wypatrujące konesera, który by je zabrał ze sobą do domu.

Teraz jest już dużo lepiej. Za sprawą znanych szefów kuchni, którym udało się przekonać Anglików, że buraki nie rosną w słoikach z octem, warzywny Kopciuszek zaczyna wkraczać na salony. Na łamach prasy i na telewizyjnym ekranie gastronomiczni celebryci pokazują jak zmienić go w królewnę. I tak Hugh Fearnley-Whittingstall pisze jak zrobić zupę z fety i buraków, Jamie Oliver pokazuje jak przyrządzić sałatkę z buraków i jabłek na rukwi wodnej, a Nigel Slater gotuje buraczki w śmietanie, które jako żywo przypominają nasze zasmażane (tylko dlaczego on je zapieka?!). Jeszcze trochę i odkryją barszcz ukraiński.

Dzisiejszy barszcz to uproszczona wersja barszczu ukraińskiego (wersję długometrażową znajdziecie tutaj) i wspomnienie mojego dzieciństwa. Smakuje jak ten, który robiła mi mama, tyle że ona podawała go bez buraczków i fasoli, a za to z tłuczonymi ziemniakami omaszczonymi podsmażaną słoninką. Ja mój barszcz zakwasiłam jabłkami (podejrzałam ten sposób u Hanny Szymanderskiej w “Kuchni Polskiej. Potrawy Regionalne”) i jestem bardzo zadowolona z efektu: barszcz jest słodko-kwaśny, ale bez tej cytrynowej nuty, za którą nie przepadam.

Na 4 porcje:

  • 1/2 szklanki drobnej fasoli
  • 3 łyżki masła
  • 600 g buraków, obranych i startych na tarce jarzynowej
  • 200 g jabłek (np. szara reneta), obranych i startych na tarce jarzynowej
  • 2 litry wywaru z kurczaka
  • 1/2 szklanki kwaśnej śmietany
  • Sól i pieprz do smaku

Fasolę namocz na noc i ugotuj we wrzątku do miękkości (około 1 godzina) dodając sól na mniej więcej 10 minut przed końcem gotowania.

Masło rozgrzej na patelni, dodaj buraki i jabłka i podduś na wolnym ogniu przez około 10 minut.

Dodaj wywar i gotuj na niewielkim ogniu (tak żeby zupa tylko “mrugała”, jeśli zacznie mocno wrzeć, straci kolor) aż do miękkości buraków, około 30 minut.

Zahartuj śmietanę: dodaj do niej kilka łyżek zupy i zamieszaj (w ten sposób nie zważy się po wlaniu do garnka).

Dodaj do zupy ugotowaną fasolę i zahartowaną śmietanę, dopraw do smaku solą i pieprzem. Możesz podawać z tłuczonymi ziemniakami.

7 Komentarze


  • Bardzo smakowita wersja barszczyku ukraińskiego. Dawno nie jadłam nic buraczanego – zatem dziś wybiorę się na małe zakupy. Z ciekawością przeczytałam o notowaniach buraka w innych krajach :)

    28/02/2012
    • Aniu, miło słyszeć, że ktoś czyta i to, co nad przepisem :) Ja buraki jadam dość regularnie, bo są tak dobrze wyeksponowane w moim zieleniaku, że często daję się skusić.

      28/02/2012
  • Prawda, prawda, prawda! Moja miłość do buraków jest wielka. Niech o tym świadczy fakt że gdy byłam w Nepalu na wigilię ugotowałam barszcz ukraiński, ku mojej radości smakował on Francuzom, Marokańczykom, Irlandczykom i Nepalczykom!

    Za to bedac teraz w Iniach zauważyłam że Indusi jadają buraki na surowo w sałatce owocowej. Jak na razie nie miałam odwagi takiej kombinacji wypróbować :)

    Ja osobiście prócz tradycyjnych polskich dań buraczanych uwielbiam je zapiekane w foli wraz z octem balsamiczny.

    Krysia
    http://codziszjemnasniadanie.tumblr.com/

    28/02/2012
    • Krysiu, mi też często zdarzało się gotować buraki cudzoziemskim znajomym, początkowo z obawą (zjedzą? nie zjedzą?), a potem z coraz większą śmiałością. Bo okazało się, że wszyscy jedzą i proszą o jeszcze! Ja też lubię z octem balsamicznym, ale w sałatce z rukolą i oscypkiem, niezłe też są z fetą. A Ty w tych Indiach aż od Wigilii? Zazdraszczam.

      28/02/2012
    • W podróży już od pół roku:) w Indiach dopiero 2 miesiące. Z feta też bardzo lobię, idealnie to takiego dania pasuje pietruszka albo rozmaryn:)

      Krysia
      http://codziszjemnasniadanie.tumblr.com

      03/03/2012
  • Dałabym wiele za talerz takiej zupy w tej chwili! Ubolewam bardzo, że moja córka jest zagorzałą przeciwniczką buraków. Nie wyssała tego z moim mlekiem :-)
    A jeśli chodzi o to co piszesz nad przepisami, to czytam to zawsze z wielką przyjemnością. Masz świetny styl i klasę! Podziwiam!

    28/02/2012
  • U nas wyrodził się syn, no ale mam nadzieję, że dorośnie i zmądrzeje. Dziękuję za miłe słowa na temat postów, od razu urosłam o kilka centymetrów. :)

    28/02/2012

Skomentuj


Nazwa*

Email (p)*

Website

Twój komentarz*

Skomentuj

© Copyright Pobitegary - Designed by Pexeto